Z urlopu w Szydełeczkowie powróciła do nas Marysia , czyli Jem Stormer HASBRO .
Oczywiście przywiozła ze sobą kuferek wspaniałych ubranek, którymi pochwali się trochę później .
Teraz wybrała się na spacer po ogrodzie .
Wielu osobom nie podobają się te lalki . Ja cenię je za to, że są inne .
zdjęcie z Internetu ale.... niestety nie pamiętam z jakiej strony :(
Tak Marysia prezentowała się dawno, dawno temu :)
To laleczka o bardzo ciekawej artykulacji .
Stoi samodzielnie !!! Bez podpórek !!! :):)
Nie potrafię ocenić jej urody . Patrzę na nią jak patrzy się na starą znajomą - ładna ? Brzydka ?
Nie wiem , to po prostu moja Marysia :)
Obiecałam kiedyś pokazać naszą Starszą Panią .
Oto Ona :) . Jeśli los będzie łaskawy będzie obchodziła w grudniu dwudzieste urodziny :):)
Ma jeszcze prawie wszystkie zęby . Jest bardzo szczuplutka ale na apetyt nigdy nie narzeka . Czasami trochę traci równowagę i chwieje się na nóżkach - to wiek robi swoje :) . Nie ma już siły żeby się myć jak dawniej ,trzeba więc ją częściej szczotkować . Zawsze była damą . Nigdy niczego nie zniszczyła . Wychowała dwa psy - w tym owczarka kaukaskiego . Nauczyła go posługiwania się
przednią łapą w celu .... nazywajmy niektóre rzeczy po imieniu - wytrzaskania po pysku :) .
W jego przypadku , chociaż robił to w celach zabawowych , był to jeden "policzek" .
Kolega z podwórka tak potraktowany , kiedy już przeleciał dwa metry , po zetknięciu z podłożem natychmiast uciekał do domu .
... "On też nie umie się bawić ... " Myślał nasz 100 kilogramowy pies....














