Osoby, które tu zaglądają :):)

czwartek, 5 czerwca 2014

Drew po kuracji maślanej


Witajcie - odzywam się z Internetowych Zaświatów :):)
Przedstawiam Drew po maślanej kuracji .
Było tak :

Opaska skrywa czoło pomazane długopisem .



Inko - kuracja maślana z pewnością lalce nie zaszkodzi, spróbować zawsze można :) . Na czole Drew ślady po długopisie prawie całkowicie zniknęły - prawie, bo ... najpierw zniknęło słońce :/ . Dopiero teraz będę mogła kurację zakończyć , dzisiaj wreszcie słońce nie chowa się za chmury .


To zdjęcie dla Ewy - człapaki urody BARDZO problematycznej ale.... są :):)



Korzystanie z Internetu na tzw. wariata (tkę) bardzo mnie irytuje ale nie pozostaje mi nic innego jak traktowanie tego ponurego zdarzenia jako ćwiczenia cierpliwości . Zaczęłam nawet w akcie rozpaczy szyć korpus dla porcelanki - to będzie składak - głowa ze szklanymi kulkami zamiast oczu ( nie miałam zapasowych ), ręce od innej porcelanki , nogi skompletuję . To będzie ponury Anioł ze skrzydłami z pawich piór , bo życie bez Was On line i Internetu jest ponure ;) . 


Blogowe obchody urodzinowe , które  wypadały  1 czerwca przenoszę na czas bardziej przyjazny internetowo . Chciałam pokazać swoje Panie i Panów i oczywiście Pudla Teofila w sposób stonowano-jubileuszowy , a nie z  tzw. przyczajki :):)
Jeszcze raz przepraszam za  nieobyczajne nie odpowiadanie na komentarze :/





16 komentarzy:

  1. Kasiu każde problemy techniczne w końcu się całkowicie rozwiązują! Tutaj on line - nikt o Tobie nie zapomni :) Na pewno przygotujesz później mnóstwo ciekawych, zabawnych i udekorowanych pięknymi zdjęciami - postów! Na które czeka mnóstwo osób :) A jubileusz odłożony to nic złego, przecież i tak go uczcimy :) W ogóle - moje gratulacje!!! :))) Jak ten czas leci :)
    Ściskam i życzę wszystkiego dobrego, oraz szybkiego rozwiązania wszelkich technicznych zgrzytów! :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Masło jest dobre na wszystko, a papućki są urody wielkiej!
    Najlepszego z okazji rocznicy!

    OdpowiedzUsuń
  3. z masłem jeszcze nie próbowałam, na razie u mnie bardzo dobrze się sprawdza pasta BHP, ale ta prawdziwa, śmierdząca, ja kupuję w składach budowlanych; w końcu została po to wynaleziona - aby czyścić PCV, winyl i plastyk ale i masło wypróbuję na pewno !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Masełko uratowało jedną z moich Fleur, więc domyślam się, jak się cieszysz z "czystej" Drew, jest śliczna :-) Wszystkiego naj z okazji urodzin bloga, i to w Dzień Dziecka - świetny zbieg okoliczności :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta dziewczyna wygląda na zadumaną, mimo otwartych ust (jakby za czymś tęskniła...) Jest bardzo ładna! Plamki na czole wcale nie widać a zdjęcie w czapce - czarnobiałe jest wspaniałe! Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. a co to za maślana kuracja? bo ja mam jedną lalę" czymś" pomazaną i nawet wybielacz nie pomógł :(

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda było by takiej panny nie odnowić!
    Cudna jest... miałem ją i wydałem... żałuję :(

    OdpowiedzUsuń
  8. O to ja też muszę pomyśleć o maślanej kuracji dla kilku lal. U mnie ze słoneczkiem ostatnio nie najlepiej (właśnie leje).
    Może jednak pogoda się odmieni. Człapaki urocze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zmęczona życiem pięćdziesięciolatka przed trzydziestką, alkoholiczka z szarą cerą, matka trójki dzieci mieszkająca w kontenerze... - a przynajmniej taką ją widzę. Ma swój urok, efekt masłowy imponujący, chyba też uszyję sobie takie kapciochy, ale sama lalka dla mnie na nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. hmm... chyba jednak zaryzykuję... fajnie, że tej niuni się udało :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Człapaki pocieszne są - bardzo podobne do moich rozczłapanych ulubionych skarpetokapci:)
    Cieszę się z Twojego znaku życia i powrotu z zaświatów:)

    OdpowiedzUsuń
  12. wow nie ma śladu nawet!!! :) Cudna jest !!! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ha, jak już się zdecydowałam - słoneczko było wszędzie, tylko nie w stolicy :(((
    (dobrze, że chociaż ma latorośl nad morzem ciut się uprażyła...) a jak już Miriam
    pojechała z nami na łono przyrody ku słońcu - okazało się, że ani ja ani babcia
    w masełko się nie zaopatrzyła - na otarcie łez została tylko moc fotek... ale już
    przełamałam moją wrodzoną nieśmiałość wobec jakże nowatorskich metod :D

    OdpowiedzUsuń