Osoby, które tu zaglądają :):)

środa, 1 kwietnia 2015

Lalki szmaciane z twarzą "maską"




Niestety nie mogę zilustrować tego wpisu zdjęciami własnej lalki - wszystkie zdjęcia pochodzą
z Internetu :/ .

Laleczki z twarzą-maską naszytą na szmaciana głowę zaczęto produkować od 1920 roku .




















                                                                    Wielka Brytania

                                                                                


                                                                              Japonia

Takie  lalki produkował również  Adam Szrajer w swojej kaliskiej fabryce lalek ZAST .

Zdjęcia polskich lalek znalazłam tylko na zagranicznych portalach aukcyjnych , niestety.... :/











Pamiętam, jak kuzynki mojej Babci przynosiły mi pod choinkę krasnale z takimi buziami .
Krasnale wędrowały za moją zgodą do pudła ze świątecznymi akcesoriami , by czekać w nim spokojnie na swoje gwiazdkowe pięć minut :) . Innego zastosowania dla nich nie widziałam ,
do czesania nadawała się tylko broda , czapka była przyszyta na stałe .

Wielką namiętnością darzyłam natomiast  lalki podobne do prezentowanych poniżej :





Były  obecne  prawie w każdym kiosku ruchu i sklepach z zabawkami . Moje szczególnie ulubione wyróżniały się wyjątkowo długimi nogami . Włosy można było rozplatać .
Wydawałam na nie swoje całe kieszonkowe , ku niezadowoleniu mojej Mamy , która kupowała mi piękne, winylowe , "prawdziwe" lalki z zamykanymi oczami  ( tak, za czasów mojego dzieciństwa większość lalek miała zamykane oczy i była winylowa w całości , można je było bez obawy kąpać , nie recytowały wierszy , nie domagały się żeby je karmić , nie sikały w pieluchy ) . Czasami na zakup szmacianki udawało mi się namówić mojego Tatę , który preferował akcję typu " idziemy, kupujemy
i szybko wracamy do domu" :) .
Piękne winyle siedziały na półce ponuro obserwując jak miętoszę i czeszę  szmaciane czupiradła .
Czego brakowało winylom ??? Winyle nie miały cycków ! ( sic!) Przyszywałam szmaciankom
biust :) . To była moja pierwsza działalność na polu krawieckim , a właściwie na polu chirurgii plastycznej :) . Oddawałam się jej z wielkim zamiłowaniem .
Marzy mi się taka szmacianka z buzią w ciup . Jeśli kiedyś na nią trafię to oczywiście przyszyję jej
biust :):)

P.S. Dzisiaj - 02.04 . znalazłam na stronie www.slideshare.net
takie oto zdjęcie :)


29 komentarzy:

  1. :D Dziękuję za ten wpis :) przywołałaś moje wspomnienia z dzieciństwa :) niestety też nie dysponuję zdjęciami, ale pamiętam jak dostałam taka lalkę pod choinkę, a wraz ze mną taką samą lalkę dostała moja kuzynka. Pamiętam jakby to było wczoraj a na samą myśl uśmiecham się :) Lalka miała długie żółte warkocze i długie nogi. Bardzo ją lubiłam ... Dziękuję!! Dzięki Tobie mam miły wieczór!! Życzę CI aby udało CI się zdobyć taką lalę i oczywiście musisz doszyć jej fantastyczny biust!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bardzo mi miło, że sprawiłam Ci przyjemność :):) , tak mnie dzisiaj jakoś lalkowe wspomnienia dopadły ....
      Może się uda.... Dziękuję :):)

      Usuń
  2. Mam ciągle paskudę z dzieciństwa właśnie z taką celuloidową buźką i bez ręki (bo jestem leń i nie chce mi się jej dorabiać). Blondynka w pseudo folklorystycznym wdzianku. Daleko jej do Barbie i rzeczywiście nie ma biustu, ale nadal miło się uśmiecha i patrzy na lewą stronę, jakby nadchodził stamtąd jakiś Godot :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i niech jej ten celuloidowy uśmiech z buzi nie schodzi :):) , nie musi wiedzieć, że największym urokiem Godota jest jego nieobecność :)

      Usuń
  3. Ja posiadam takie dwie bliźniaczki Manię i Hanię. Dostałam je od koleżanki z pracy. Pochodzą z lat 70tych, ale pamiętam je również ze swojego dzieciństwa, choć sama takiej nie miałam. Miały różne ubranka, takie zwyczajne i stroje ludowe (stylizowane). Włosy niestety za bardzo czesać się nie dawały i łatwo było lalkę przyprawić o łysienie plackowate.
    Życzę Wesołych Świąt, może jakiś zajączek postara się o taką lalę dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .. ja plotłam swoim cieniutkie warkoczyki :):) .
      Bardzo dziękuję za życzenia , myślisz, że zajączkowi będzie się chciało kicać w taką pogodę ?? :/
      Życzę Ci również Wesołych , Słonecznych Świąt :):)

      Usuń
  4. te które ci się podobają to chyba klasyka w polskim PRL, tak mi sie wydaje :D Kiedyś upolowałem taką Ruda w SH, była w super stanie, ale sprzedałe, bo nie zbieram takich, choć mają klimat ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie Szmaciana Ikona PRL :) Pocieszyłeś mnie, że jednak bywają w SH :):)

      Usuń
  5. Panienki mają naprawdę wiele uroku :-) bardzo fajny wpis, pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy post! W dzieciństwie miałam taką długonogą szmacianą blondyneczkę z warkoczami. Bardzo ją lubiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mało w tym poście treści, to właściwie sygnał, że były kiedyś takie lalki :/ .
      Uzupełniłam go znalezionym dzisiaj zdjęciem :)

      Usuń
  7. czekając na Godota mogłabym przygarnąć tę wielkooką
    w czerwonym kapturku z Japonii - generalnie jakoś mnie
    te twory przerażają - wolę albo zwykłe 100% szmacianki,
    albo plastikowo-gumowe niunie - do lal pt. głowa na miękkim
    korpusie też podchodzę jak do jeża, ale cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .... jeśli taki przerażający twór stanie na Twojej drodze , wiesz zatem kto przyjmie go z otwartymi ramionami :)

      Usuń
  8. W odmętach pamięci mam lalkę podobną do tej z pierwszego zdjęcia. Na zdjęciach rodzinnych występuje w ramionach mojej cioci, około 1960 roku, możliwe więc, że ćwierć wieku później dostałam ją do zabawy, albo poniewierała się między szpargałami w szafie. Do dzisiaj niestety nie dotrwała :-(
    Kilka dni temu znalazłam podobną na allegro, ale ponieważ oglądałam wtedy lalki masowo, zgubiłam aukcję.
    A dzisiaj znalazłam inną, którą się dzielę :-) http://allegro.pl/stara-lalka-w-stroju-ludowym-i5216400863.html
    To nie ja licytuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .... czyli to i dla Ciebie podróż sentymentalna :):)
      Dziękuję za link :)

      Usuń
  9. Miałam podobną lalkę i strasznie mnie rozczarowało a potem irytowało to, że nie mogę czesać jej włosów! Ale długo mi służyła, choć przewalała się na prawo i lewo i usiedzieć za bardzo nie umiała...
    Miłe wspomnienie z dzieciństwa :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ale teraz miło ją wspominasz i to się liczy :):)

      Usuń
  10. Miałam tę z pierwszej fotografii!!! Nie wiem, kto to przyniósł do domu. Pamiętam, że była u mnie zawsze, więc kupiono mi to pewnie jak byłam maleńka. Cóż, nie lubiłam lalek, a do tego jeszcze takich. Denerwowała mnie twarda buzia, rączki bez palczastych dłoni, włosy jak siano i jeszcze to, o czym wspomina Olla - fakt, że samodzielnie nie chciała siedzieć, tylko trzeba było stosować podpórki.
    Ale ciepło mi się zrobiło po tym wpisie. Widać, nie tylko Stan Wojenny może być doświadczeniem pokoleniowym, ale PRL-owska lalka - maska, którą wspomina się z sentymentem - także ;-)
    PS. Tylko moja miała nogi odziane na stałe w pasiaste rajstopy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) . Zauważyłam, że moi synowie najchętniej oglądają swoje zdjęcia z dzieciństwa , na których uwieczniono ich zabawki :) . Sadząc po komentarzach, można chyba powiedzieć, że była to "kultowa szmacianka PRL-u " :)
      Moja długonoga miała rajstopy w biało-czerwone pasy :)

      Usuń
    2. Taaaak, moja też w biało czerwone!!! Patriotka ;-)

      Usuń
    3. :) :) Jak miło , miałyśmy podobne lalki w takich samych rajstopach !!! :)

      Usuń
  11. No nareszcie bloger pozwolił mi dodać komentarz bo ostatnio nie miałam na to szans zupełnie nie wiedząc dlaczego :/
    Pamiętam takie szmaciane lalki z tymi buziami niby maska. Miałam dokładnie taką z warkoczami, buzią w kształcie literki "O" i długaśnymi nogami. Miałam też taką w mniejszym rozmiarze ok 25 cm z wesołą uśmiechniętą buźką i przymrużonymi oczami. Ta chyba nie była naszego pochodzenia, ale kupiona w sklepie z zabawkami.
    Zdecydowana większość moich lal to jednak lelki winylowe z zamykanymi oczami i wmontowanym z tyłu pleców urządzeniem dzięki któremu lalka po przewróceniu na brzuch mówiła mama :)
    Mikołaj z białą brodą też był w mojej kolekcji ;)
    Och to były cudne czasy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..... oj cudne, cudne !!!! Ja nie miałam mówiącej ale chodzącą :).
      Bardzo cieszę się , że bloger się odblokował ....

      Usuń
  12. Lalki z maską mam dwie i bardzo je lubię

    OdpowiedzUsuń
  13. Można znaleźć takie na Allegro

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem, dlaczego ten tak miły komentarz nie pojawił się na blogu - pozwolę sobie go przytoczyć :


    Dzień dobry,
    przeszukując wspomnienia odnalazłam długonogie lalki. Żadna niestety nie zachowała się w domu...Męczyły mnie długo, w końcu odnalazłam Twój blog i ten wpis. Oszalałam :) Piszę, żeby pochwalić się, że jedna już dziś do mnie dotarła i została właśnie odrestaurowana :) Starałam się nie ingerować, rozczesałam włosy, zaplotłam od nowa, lekko przetarłam gąbką ubranko i całą lalkę i...patrzy na mnie w tej chwili dosuszając się na grzejniku. Jest cudowna. Zorientowałam się, że znalezienie takiej lalki graniczy z cudem. Szukałam na Jarmarku Dominikańskim, pchlich targach i w Internecie. Ostatnio znalazłam na Allegro trzy. Wspomnianą wyżej i dwie, które do mnie idą. Na OLX też jedną ciekawą i też do mnie idzie. Dziękuję za wpis - dla mnie wzruszający i inspirację. Pozdrawiam Beata z Gdańska
    Bardzo cieszę się Beatko, że odzyskałaś w ten sposób okruszki z dzieciństwa , to wspaniałe uczucie :)
    Mam nadzieję, że uda Ci się zdobyć następne długonogie szmacianeczki :):)
    Bardzo serdecznie pozdrawiam !!! :):)

    OdpowiedzUsuń