Osoby, które tu zaglądają :):)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki Dziwaczkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki Dziwaczkowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 lipca 2017

Dzień Czerwonego Kapturka


O Czerwonym Kapturku napisano już wiele . Analizowano tę baśń chyba na wszystkie sposoby , kiedyś już o tym pisałam . Jedno jest pewne . Na ogół w najgorszej sytuacji jest nieszczęsna babcia . Mnie jednak zawsze najbardziej żal było wilka . A może wszystko wyglądało trochę inaczej ?


Usiadł na grubym , zwalonym pniu sosny na skrzyżowaniu leśnych dróg .
Zdjął wojskową , przetartą tu i ówdzie kurtkę i schował ją do brezentowego plecaka . Był zmęczony . Wrócił pamięcią do wczorajszej rozmowy z babcią .
- Nic na to nie poradzisz , rytuał musi się dopełnić - powiedziała . 
- Ale dlaczego JA ?? - zapytał z gniewem
Popatrzyła na niego . W jej brązowych oczach był smutek .
- Rytuał MUSI się dopełnić wnuku . Raz na sto lat wybieramy Wielkiego
  Łowczego . Dobrze o tym wiesz . Jesteś Wybrańcem . Nic na to nie poradzisz
  ani ty , ani ja nie możemy tego zmienić . Tak chce Mateczka z Bagien i tak musi być .
-  A co się wydarzy jeśli go nie dopełnię ? Czy można nas bardziej ukarać ??
Babcia tylko westchnęła głaszcząc w zamyśleniu swoje piękne , szpakowate włosy .

- Przecież wiesz dlaczego tak się stało - powiedziała po dłuższej chwili .

Wiedział . Jego wilczy ród był kiedyś potężny i nieustraszony . Ludzie  opowiadali o nim ze strachem i szacunkiem . Żeby utrzymać ten stan , co jakiś czas przedstawiciel rodu wybierany przez przywódcę napadał na osoby wchodzące do lasu . Mateczka z Bagien patrzyła na to łaskawym okiem. Ludzie bali się zapuszczać w leśną głębinę , co bardzo było jej na rękę . "Nie wywołuj wilka z lasu" mówili . Pewnego razu Wybrańcem został niejaki Wolfram .
Nie nadawał się do tej roli, oj nie nadawał . Był gapowaty i gnuśny . Swoje wyróżnienie zawdzięczał wstawiennictwu matki .



Nie umiał wywiązać się ze swojego obowiązku . Poprosił więc Mateczkę z Bagien, żeby chociaż na jedną noc zamieniła go w człowieka .
.... i nadeszła owa noc brzemienna w skutki dla wilczego rodu ....
Wolfram zamieniony w człowieka ( uczciwie trzeba przyznać, że wygląd miał
głupawy , nawet Mateczka z Bagien nie jest wszechmocna ) spotkał na leśnej ścieżce dziewczę w Czerwonym Kapturku . Przeobrażony w człowieka tak się spodobał zaawansowanej już nieco w latach dziewczynie, że ta , zdesperowana swoim staropanieństwem zaciągnęła nieszczęśnika przed ołtarz . 
- Mateczko z Bagien ! - jęczał przerażony - Ratuj ! Chcę być znowu wilkiem !!
- A daj ty mi spokój ofermo ! Trzeba wiedzieć o co się prosi ! Jestem teraz zajęta , radź sobie sam !



... i tak Wolfram został człowiekiem , stał się ofiarą Czerwonego Kapturka .
Od tej pory Wielki Łowczy tradycyjnie po mianowaniu otrzymywał imię nieszczęsnego przodka . Mateczka z Bagien zaś, mając dosyć lamentów Wolframa , że niby stał się obcy dla własnego stada , zamieniła całe stado w ludzi . Mogła , z pewnością mogła rozwiązać ten problem inaczej ale nawet ona bywa złośliwa ...



... i dlatego teraz nieszczęsny Wolfram chcąc dopełnić , tak naprawdę nie potrzebnego już nikomu rytuału - ludzie przestali bać się lasu - siedział  na rozstaju leśnych dróżek .
Zrezygnowany wyjął z plecaka smartfon i uruchomił aplikację "Złap Czerwonego Kapturka" . Tak ! Wilczej rodzinie nieobce są najnowsze technologie !!
Ku rozpaczy Wolframa na ekranie pojawił się szybko zmierzający w jego stronę czerwony punkt . Stawał się coraz większy ....
Popatrzył na ścieżkę . Ścieżką szło Coś.... Coś , ubrane na czarno  miało czarne, nastroszone na głowie włosy i bardzo dziwną twarz . Ściśle mówiąc nie twarz ale usta . "To niemożliwe!" pomyślał, z niedowierzaniem przecierając oczy .
"To niemożliwe , żeby to Coś miało wszystkie srebrne zęby !! "
Postać nieuchronnie  zbliżała się do Wolframa . Ubrana była w czarną kurtkę i czarną krótką spódniczkę . Na cieniutkich nogach miała coś przypominającego rajstopy .Rajstopy owe były tak dziurawe , że nie mogło to być dziełem przypadku albo zwykłego niechlujstwa . Cieniutkie nóżki dźwigały ciężkie buciska , pokryte całe srebrnymi ćwiekami . Zgroza !!!
... ale to nie koniec!  Coś miało uszy zakryte czerwonymi słuchawkami z których to słuchawek wydobywały się dziwne trzaski i łomoty, w rytm których Coś kołysało się 
i warczało pomrukiwało .
Wolframa ogarnęło przerażenie a trzeba mu przyznać , że choć melancholik , strachliwy nie był . Dopiero teraz zauważył , że srebrne nibyzęby to kolczyki ,którymi Coś ma przekłutą dolną wargę .



Aplikacja zaczęła szaleć. Na ekranie ukazał się czerwony , migający napis:
Łap ! Łap Czerwonego Kapturka !!!
Wolframa zamurowalo . Nie mógł się ruszyć .....
Aplikacja ciągle go ponaglała : Łap ! Zatrzymaj !!!
Coś przystanęło przed Wolframem . Było prawie jego wzrostu !!!!
Rozdziawiło usta w jakimś dziwnym grymasie - kolczyki zafalowały ....ukazując aparat na zębach.....
- Joooo......   -  wychrypiało przeciągle Coś . 
Wolfram wpadł w panikę . Nie znam niemieckiego !!! Znam hiszpański, angielski , ale niemieckiego nie !!! Co teraz będzie ????
- Jooo.... - zachrypniety głos stał się jakby nieco łagodniejszy - ale fajna ciara !!
- ???? Ciara ??? Nie rozumiem ???? - wyjąkał przerażony
- Dziara mówię !! - Coś wyszczerzyło w jego kierunku aparat na zębach i  wyciągnęło dłoń ozdobioną pierścionkami przedstawiającymi  czaszki i skrzyżowane piszczele w kierunku jego muskularnego ramienia ozdobionego tatuażem głowy wilka . 
... i znowu Wolfram poczuł napad paniki . Pewnie uważacie, że wilk w lesie powinien bać się tylko myśliwego i szkolnych wycieczek , ale ciekawe jak Wy byście się czuli na widok wyszczerzonej w Waszą stronę takiej ilości metalu.....



- yyy...yyyy  dziękuję ... - wyszeptał - tylko na tyle było go stać ....
Coś zdjęło z uszu czerwone słuchawki ( a miał być Kapturek !!! ) , Rytmiczne trzaski stały się głośniejsze . Jakby stado oszalałych drwali wpadło do składu z rurami i chciało porąbać je na obrączki .... Coś wyłączyło dźwięk .
Popatrzyło na Wolframa . Od tego spojrzenia wszystkie jego włosy zaczęły 
z przerażenia rosnąć w odwrotnym kierunku  .
- Dziara zasadniczo fajna ale obca mi ideologicznie . Programowo nie przyswajam tej tematyki - oświadczyło Coś .
- ???? Chyba nie bardzo rozumiem.... - wyjąkał - ( "Chyba nie bardzo ? " Ja w ogóle nie rozumiem o co temu czemuś chodzi .... )
- To przez moje imię i babcię - Coś zabrzęczało kolczykami układając usta w wyrazie niesmaku .
-Tak ? - ostrożnie udał zainteresowanie . Tak naprawdę miał zamiar wstać i uciekać .
- Nooo .... Mam na imię Wilkumiła - westchnęło stworzenie z wyraźnym przygnębieniem .
- Chyba nie ma takiego imienia - zauważył nieśmiało
- Phi !- żachnęło się stworzenie - Powiedz to mojej babci ! Teraz już jest !
  A ty jak masz na imię ?
- Wolfram - powiedział bardzo cicho , bo instynkt mu podpowiadał, że nic dobrego z tej sytuacji i rozmowy nie wyniknie.....
- Ale numer ! Ja nie mogę ! - stworzenie podskoczyło . - WILKUmiła i WOLFram! 



- Chodź , muszę cię przedstawić mojej babci ! Jest działaczką na rzecz ochrony wilków !!! - Coś wyszczerzyło aparat na zębach i znowu zafalowało kolczykami na dolnej wardze .
Wolfram wstał ociężale i :
a) zupełnie nieociężale , porzucając plecak i smartfona uciekł gdzie pieprz rośnie
b) poszedł odwiedzić babcię , ożenił się z Czerwonym Kapturkiem .
   Żyli długo i byle jak .
c) uciekł do najbliżej placówki Straży Leśnej i błagał, żeby odwieźli go do 
    Ogrodu Zoologicznego
d) porzucił wszystko i został wilkiem morskim

A Wy jak myślicie ?  Jedno jest pewne - nastąpił zmierzch baśni , nie wiadomo już kto na kogo poluje , już nigdy nie będzie tak jak bywało dawniej.....

Po tym przydługim wstępie chciałam Wam pokazać Czerwonego Kapturka .
Laleczkę produkcji radzieckiej , pochodzącą najprawdopodobniej z lat siedemdziesiątych  .


Laleczka trafiła do mnie w takim oto stanie .


Usta i paznokcie pomalowane miała lakierem do paznokci . 


Długo zbierałam się w sobie aby zmyć ten makijaż . Bałam się , że ślady nieudanych zabiegów kosmetycznych pozostaną .


Jednak się udało :)


Oto Czerwony Kapturek po pracy, w cywilnym ubraniu .


Uważajcie na Czerwonego Kapturka ! Z wilkiem sobie poradzicie.....

P.S. Zdjęcia Czerwonego Kapturka przerobiłam w telefonicznej aplikacji photolab , którą polecam :) Fajna zabawa !!!









środa, 8 kwietnia 2015

Waleria Roszponka i zmierzch klasyki dziecięcej


                                                                Waleria Roszponka


                                               znany reżyser filmowy  Gorgon Królewitz


Znanego reżysera Gorgona Królewitza wytwórnia filmowa obarczyła ekranizacją "Czerwonego Kapturka " . Reżyser podszedł do tematu bardzo poważnie . Przeczytał rozmaite wersje bajki , obejrzał stare ilustracje .


                                                     Carl Offterdinger  źródło : Wikipedia

Postanowił osobiście napisać scenariusz . Nad projektem pojawił się jednak cień .Wytwórnia postawiła warunek : tytułową rolę ma zagrać Waleria Roszponka , córka producenta .
Na dźwięk nazwiska "Roszponka" reżyser Królewitz dostał  niestrawności . 
Dlaczego , opisałam  TUTAJ

Niestety czasami dla sztuki trzeba ponieść pewne ofiary . Może tym razem wszystko się uda ??
Bądźmy dobrej myśli . Gorgon umówił się więc z Walerią w artystycznej kawiarence "Pod Natchnioną Muzą" . Po ostatnich  doświadczeniach w kontaktach z tą panią wolał wybrać miejsce publiczne .
Przyszedł pierwszy , usiadł w fotelu , który choć w zamierzeniach projektanta miał być wygodny , zasysał użytkowników . Wpływało to jednak korzystnie na konsumpcję , ponieważ wydostanie się z wnętrza żarłocznego mebla było nader utrudnione .
Zamówił "Aksamitne Marzenie" (  kawa ze śmietanką ) . Kiedy rozkoszował się smakiem kawy do lokalu energicznym krokiem weszła Waleria Roszponka . Rozejrzała się dookoła i już po chwili zajęła miejsce w trzewiach przepastnego fotela . Zamówiła " Cierpkie Tchnienie Chińskiego Motyla" ( czarna herbata bez cukru ) .  Bezzwłocznie przystąpili do omawiania scenariusza .


                                                    Gustave Dore , źródło - Wikipedia

- Akcja rozpoczyna się, kiedy Czerwony Kapturek....
- Kapturek !! - przerwała Waleria
- ?? Nie rozumiem ??? - spłoszył się reżyser . Wiedział,że Walerka będzie miała dużo uwag ale  przecież nie zdążył dokończyć pierwszego zdania...
- Chciałabym zobaczyć ten kapturek - oświadczyła
- ..yyy... zobaczyć kapturek ??? - zdziwił się ale pogrzebał chwilę w teczce i wyjął ilustrację  przedrukowaną ze starej książki 
Waleria wzięła do ręki obrazek i zmarszczyła z dezaprobatą nos .
- Odpada !! Nie nałożę na głowę czegoś, co przypomina opakowanie czekoladki .
- ... ale tak wygląda kapturek Czerwonego Kapturka prawie we wszystkich bajkach !!
- Źle wygląda !! Czas wprowadzić zmiany !! Mogę nałożyć na przykład czerwoną baseballówkę   daszkiem do tyłu .
- Czerwony Kapturek w baseballówce ??? - Gorgon oniemiał . Spodziewał się komplikacji ale nie takich !!!
- Omówmy kwestię wilka - powiedziała Waleria, uważając najwyraźniej drażliwy problem nakrycia głowy za rozwiązany
- ??? -
- To najciekawsza postać i chcę, żeby zagrał ją mój narzeczony .
- Narzeczony ?? Postać wilka miała być animacją komputerową ...
- Wykluczone !! Przemyślałam to . Wilk powinien być bezkompromisowym ekologiem , który podąża tropem skorumpowanego nadleśniczego prowadzącego nielegalne wycinki  w rezerwacie   przyrody .


- Ekolog ?? Skorumpowany nadleśniczy ??? - jęknął reżyser
- Tak ! - Waleria Roszponka płonęła entuzjazmem , jej oczy błyszczały .
- .... aaaaa..... co z babcią ?? - zapytał nieśmiało 
- Babcia będzie emerytowaną profesorką biologii , mieszkającą w daczy położonej blisko rezerwatu . Razem z Wilkiem i wnuczką będą szukać dowodów na przestępczą działalność nadleśniczego . Oczywiście będą efektowne sceny walki - nadleśniczy okaże się byłym żołnierzem sił specjalnych a Wilk...


Waleria tryskała pomysłami , a reżysera ogarniało przerażenie . W głowie kołatała mu jedna myśl :to się nie dzieje naprawdę ... Myśl przybrała postać napisu , dużych, drukowanych liter : to się nie dzieje naprawdę .... Litery rozbiegły się na wszystkie strony , by po chwili znowu utworzyć napis:
to się nie dzieje naprawdę ...
- Ty mnie wcale nie słuchasz !! - oburzyła się Waleria 
Napis w głowie reżysera pękł i opadł gdzieś na dno umysłu . Jak to możliwe ?? Pomyślał Gorgon . Przecież napis to nie balon ....
- Słucham, słucham... i co dalej ??? - wyjąkał gdzieś z przepastnych czeluści fotela
- Dalej ? Na końcu będzie oczywiście ślub - oświadczyła Waleria
- ... nadleśniczego z wilkiem - mruknął pod nosem Gorgon i natychmiast  tego pożałował ..
- TAK !!  TAK !!!  To świetny pomysł !! - Roszponka Waleria aż podskoczyła  na fotelu .
Jak to jest możliwe - zastanawiała się jakaś maleńka część Gorgona - większa część ciągle odczuwała żenującą pustkę w głowie . - Jak to jest możliwe, ja zapadłem się w jamiste ciało mebla tak, że nie mogę się ruszyć a ona podskakuje do góry ...
- Tak ! - Waleria naprawdę była podekscytowana - Czerwony Kapturek zgorzkniały po miłosnym zawodzie pojedzie do Amazonii ratować Lasy Deszczowe :)
- ... a babcia ? - zapytał  reżyser , chociaż tak naprawdę , wobec drastycznej zmiany fabuły nie był zainteresowany losem babci . Zapytał, żeby coś powiedzieć .


- babcia... babcia ... - zamyśliła się Waleria R., skubiąc kosmyk włosów .- Babcia zorganizuje  sprawnie działająca Służbę Leśną a potem zginie jadąc w nocy motocyklem po lesie .

Tak.... zamyślił się Gorgon . Swoją drogą to ciekawe, dlaczego we wszystkich wersjach baśni babcia jest najbardziej poszkodowana  . Kto jeździ w nocy po lesie motocyklem ???
Chwilowe otępienie umysłowe przeszło . Poczuł, że wszystkie rozbiegane myśli wróciły na swoje miejsce .
- Jest tylko jeden problem - powiedział 
- Tak ???
- Nie będę firmował swoim nazwiskiem takiego mózgotrzepa - oznajmił spokojnie


- Mózgotrzepa ??? - wysyczała Waleria
Jak można wysyczeć słowo "mózgotrzep" ?? Zastanawiał się Gorgon . Przecież to takie mało sykliwe słowo ...
- To nie jest "mózgotrzep" !! To nowoczesne podejście do starego tematu !!
- Ze starego  tematu pozostał tylko las ... - zauważył reżyser
Gdyby spojrzenie mogło spopielać , z Gorgona zostałby tylko stożek szarego proszku.
- Jeśli się wycofasz , mój tatuś nie sfinansuje twojej adaptacji Szekspira "Otello na Karaibach". To dopiero jest szmira !  Ciemnoskóra Desdemona dusi białego Otella czerwonymi  rajstopami    a potem ucieka   do Nowego Jorku ... ale z ciebie kolorysta !!!
- No wiesz !! Nie porównuj "Otella" z "Czerwonym Kapturkiem " ! - oburzył się  ambitny     reżyser
- Dlaczego ?? W czym gorszy jest czerwony kaptur od czerwonych rajstop ???
No właśnie, w czym ? pomyślał Gorgon i znowu jakaś jego mała część zaczęła zupełnie bez sensu zastanawiać się , czy wszyscy, którzy czytali "Otella" czytali również "Czerwonego Kapturka " .
Bez sensu, bo kogo to obchodzi ???


Nie chciał zrezygnować z marzenia .  Zaczął się zastanawiać .
Muza w jego głowie protestowała : jesteś Artystą , nie możesz pozwolić Walerii zmieniać fabuły swojego filmu....
Proza Życia Codziennego , będąca w zdecydowanej opozycji do rozkapryszonej Muzy oburzyła się :
Tak? A kto mówił, że w kawalerce skrzydeł nie może rozwinąć i chciał zamieszkać w apartamencie z widokiem jednocześnie na morze  i góry ?? Kto chciał jeździć kabrioletem żeby czuć "uduchowiony" zapach kwiatów ?? Tfu !! Ja mam od tego tylko uczulenie i wdycham spaliny !!! A kto będzie płacił za kolację z Top-modelką ??? Przecież nie ty ! To  JA utrzymuję twój uskrzydlony uduchowiony tyłek !! ZGADZAMY  SIĘ na warunki Walerii .
Muza zamilkła obrażona , a Gorgon przyjął z rezygnacją pomysły Roszponki do realizacji . Poczuł jednak, że ktoś zeżarł mu Piernikową Chatkę , a Jasia i Małgosię umieścił w Internacie . A może to dobre tematy na następny film ??
Do stolika zbliżyła się zdecydowanym krokiem postać owiana chmurą perfum "Wadera Nr 5" .
- Hej, Gorgon , słyszałam , że poszukujesz kogoś do roli wilka w "Czerwonym Kapturku",   to wymarzona rola DLA  MNIE - oświadczyła Virginia  Wolf....



Na zdjęciach Czerwony Kapturek produkcji ZSRR  i... o to głównie chodziło :):)
W sukience musiałam zmienić rękawy - stare się rozsypały . Kapturek i skarpetki są oryginalne .
Buty i koszyczek "Made in Dziwaczkowo " :) .









poniedziałek, 16 czerwca 2014

Dziwaczkowe bajdurzenie o Dziamdziaku


Kto wie, jak potoczyłyby się losy Dziamdziaka , gdyby Gorgon nie poszedł w niedzielę do Marka i spragniony nie otworzył lodówki ??
Kto wie.....

Czy Matka Natura miała jakieś szczególne plany związane z Dziamdziakiem ? 
Chyba nie. Skonstruowała go w sposób prosty :
we wnętrzu niekształtnej głowy umieściła pęcherzyk połączony rurką z jamą chłonąco-trawiącą .Gdy jama pełna była pokarmowej treści , pęcherzyk prawidłowo spełniał rolę organu sterującego zachowaniem Dziamdziaka .
Gdy jama chłonąco-trawiąca była pusta , Dziamdziak rozpaczliwie usiłował ją wypełnić pochłaniając różne produkty , niekoniecznie pokarmowe .
Miał również maleńkie, płochliwe serduszko .

Matka Natura spojrzała na swoje dzieło z niesmakiem i powiedziała :
Fuj, jaki on brzydki, chyba jestem przemęczona , powinnam odpocząć .

…. i Dziamdziak poszedł w świat z etykietą „Fuj” …
Jego mały pęcherzyk nie ogarniał znaczenia tego słowa , ale instynkt podpowiadał mu, że lepiej wieść życie w ukryciu .




Pewnego dnia trafił przez otwór wentylacyjny do mieszkania Marka. Wygłodniały zobaczył niedomkniętą lodówkę.
Chciał tylko do niej zajrzeć – zajrzał, zajrzał jeszcze i jeszcze, jeszcze głębiej ( ma słaby wzrok ) i nagle....bęc ! Ktoś gwałtownie zamknął
drzwi lodówki i nieszczęsny Dziamdziak , pogrążony w ciemnościach wylądował 
całą osobą w śmietankowym budyniu .

    Wystraszył się, ale że był głodny przyswoił sobie budyń bez większych problemów . Przysnął na chwilę, obudził się i zjadł dwa pleśniowe serki, kawałek tortu i pasztetu .
oczuł się syty i pęcherzyk dziamdziakowy zarządził ewakuację .
Łatwo zarządzić, trudniej wykonać .
Piszczał Dziamdziak cieniutko i rozpaczliwie, miękkimi łapkami drapał zamknięte drzwi. Bardzo go to zmęczyło , przytulił więc rozdygotane ciałko do placka z wiśniami, nakrył się listkiem sałaty i zasnął .
Przyśniła mu się straszliwa, zimna samotność, która odsuwała od niego smakowite kąski mówiąc „ fuj ! To nie dla ciebie !” , krzywiąc przy tym swoją smutną twarz 
z obrzydzeniem .

Nagle coś go obudziło – to światło !! Czy to słońce ??
Na wszelki wypadek schował się za osełką masła .

Gorgon otworzył lodówkę w poszukiwaniu swojego ulubionego sfermentowanego soku jagodowego z dodatkiem cynamonu.
Soku nie znalazł . Zza osełki masła patrzyły na niego wielkie, wystraszone oczy .Uniosły się nieco do góry, ukazując szeroką, bezzębną paszczę .
„Fiu, fiu” powiedział półgłosem Gorgon. Zdecydowanie chciał powiedzieć „Fuj”, ale powiedział co innego . Zaczął się zastanawiać kiedy „Fuj” zamieniło się w „Fiu,fiu” 
i jak to jest możliwe .
Żółte Coś poruszyło się .
Pierwszy raz widzę takie masło-pomyślał .
Jakie dziwne opakowanie...
- Marek, masz chyba bardzo nieświeże masło, zaczęło się już ruszać - krzyknął do kolegi.
Marek zajęty był oglądaniem transmisji z wyścigu stepowych żółwi . Jego faworyt przewrócił się właśnie na grzbiet i bezradnie machał łapkami. W tym dramatycznym momencie jedną z ostatnich rzeczy jaka mogła Marka 
ainteresować ,było chodzące masło w jego lodówce .

- Weź je sobie ! Możesz nawet wyjść z nim na spacer !

Żółw cały czas bezradnie machał na wszystkie strony łapkami .

- Serio ?? A nie ugryzie mnie ??

- Masło ??

Na widok wyciągniętej ręki Dziamdziak zapadł w stan odrętwienia . Tak zarządził przerażony pęcherzyk w jego głowie . Maleńkie , wystraszone serduszko chciało schować się w jamie chłonąco-trawiącej. Gdyby umiał mówić, przerażenie odjęłoby mu mowę .

Nareszcie !! Pomoc techniczna postawiła żółwia na nogi. Ale co to ??
Otępiały żółw pomylił kierunek wyścigu i zaczął podążać coraz szybciej w stronę... startu ! Marek złapał się za głowę...

-To co mam zrobić z tym czymś ?? - zapytał Gorgon

- Zabierz to sobie i nie mów nic mojej żonie, jutro wraca z urlopu . Nie może dowiedzieć się, że tak długo nie sprzątałem lodówki, że coś się
niej zalęgło .Mam nadzieje, że nie napaskudziło na mój placek
z wiśniami...

Nareszcie !!! Żółw zorientował się, że coś jest nie tak i po chwili namysłu zaczął podążać w stronę mety . Może jeszcze nie wszystko stracone ...

Gorgon odsunął osełkę masła i wyjął z lodówki zesztywniałe z zimna
i strachu żółte ciałko pokryte zaschniętym budyniem .
...i stała się rzecz bardzo dziwna .
Dziamdziak poczuł ciepło . Nie tylko zmianę temperatury zewnętrznej , to było ciepło wewnątrzdziamdziakowe , takie jak po zjedzeniu dobrze uwędzonej słoninki .Na taki specjał Dziamdziak trafił tylko raz w swoim życiu i nigdy nie zapomniał błogostanu posłoninkowego. Błogostan uśmiechnął się teraz do Dziamdziaka i utulił stworka do snu 

- To coś zasnęło – zdziwił się Gorgon .- Zabieram to do domu .

- Dobrze, dobrze, to cześć – odpowiedział Marek .

Żółw zaczął rozwijać wręcz szatańską szybkość , jeszcze tylko 200 metrów, może zakwalifikuje się do pierwszej dwudziestki...

Gorgon niósł stworka bardzo ostrożnie, a Dziamdziakowi śniły się batoniki 
z malinowym nadzieniem i śmietankowe dropsy .



- Zobacz co znalazłem – powiedział w domu do Kaśki

Kaśka obejrzała stworka, pogłaskała po brzuszku i zapytała :
- Gdzie to znalazłeś ??
- W lodówce u Marka
- Chyba dawno w niej nie sprzątał- uśmiechnęła się




Dziamdziak już się obudził ale postanowił udawać, że śpi .Pęcherzyk Dziamdziaka cały czas czekał na oczywiste „Fuj” ale... się nie doczekał .
- Wiesz,- powiedział zamyślony Gorgon – na Wszechbooku, na koncie Matki Natury jest lista „ Wybryki, czyli to, co mi w życiu nie wyszło”, może tam powinienem sprawdzić ??

- A po co ? - skrzywiła się Kaśka z niesmakiem – Chyba, że jest tam napisane czym go karmić , ale wątpię . Trzeba go wykąpać i będzie ładnie wyglądał . Jak się Naturze nie podoba, nie musi go oglądać.
Ja uważam, że jest słodki .

Pęcherzyk kazał Dziamdziakowi otworzyć chociaż jedno oko . Słodki ? Słodki jest batonik, słodka jest kostka cukru ale Dziamdziak ??
Dziamdziak jest Fuj !!

- Wykąp go, a potem dokładnie zawiń w ręcznik, a ja utrę mu marchewkę i dam trochę mielonego mięsa. Ciekawe co wybierze....- powiedziała Kaśka .

Pęcherzyk był wstrząśnięty – Dziamdziak nie jest już Fuj ??? Marchewka ? Mielone mięso ?? Dla Dziamdziaka ??

…. i tak Dziamdziak znalazł dom . Nigdy przedtem nie miał domu . Mieszkał kiedyś przez dwa dni w pudełku na buty ale musiał uciekać, kiedy właścicielka pudełka włożyła do niego parę butów na wysokim obcasie . Jeden z obcasów zranił Dziamdziaka w łapkę .Teraz dostał własny koszyczek, piłeczkę do zabawy i … coś w rodzaju kuwetki .
… i jeszcze jedno !! Dziamdziak dostał własne imię !!
To już nie zwykły Dziamdziak ale Pan Bąbelek !!!









Witajcie , to moje bajdurzenie z Zaświatów Internetowych :):) .
Wybaczcie dziwaczną szatę graficzną tekstu ale z nieznanych mi przyczyn tekst zaczął żyć życiem własnym
i z własnej inicjatywy podkreślił wytłuszczonym drukiem to i owo . Niestety siedząc przy bibliotecznym komputerze nie mam czasu tego poprawić :( . 
Jeśli treść spodoba się Wam , wprowadzę cykl Dziwaczkowych  Bajdurek :):)
Powtarzam swoją zaświatową mantrę - jak tylko odzyskam Internet odpowiem na Wasze komentarze :):) .
Syrenka  NAPRAWDĘ  śpiewała !!!!
Pozdrawiam Was serdecznie :):)





 

piątek, 17 stycznia 2014

Jak to z Roszpunką było naprawdę ...


Od niepamiętnych czasów wiadomo, że historię piszą zwycięzcy . Niektóre wątki historyczne poznajemy w postaci baśni - czas więc aby spojrzeć prosto w oczy  prawdzie o Roszpunce .

Zaczynamy od prezentacji głównych bohaterów opowieści :


WALERIA   ROSZPUNKA

 Waleria Roszpunka , ukochana córeczka Waleriana Roszpunki , czołowego eksportera suszonych ziół .
" Moje ty Ziółko Ukochane " - tak mawiał Walery do swojej jedynaczki -  "jesteś taka śliczna , na pewno zostaniesz gwiazdą " . Walerka oswajała się z tą myślą od kołyski , w końcu w to uwierzyła - bo jak nie wierzyć kochanemu tatusiowi . W szkolnym przedstawieniu o Syrence dostała nawet rolę Rozgwiazdy .
Tatuś załatwił jej również udział w reklamie pasty do zębów ( po tym epizodzie artystycznym pozostał jej szeroki uśmiech ) . Wystąpiła jako modelka na pokazie sportowych skarpetek  .
Od tego momentu  zaczęła  bywać tu i ówdzie - na otwarciu nowego sklepu obuwniczego  "Kapciuszek" , otwarciu  dietetycznej restauracji  sieci " Zamów jedno, płać za cztery" , ekskluzywnego zakładu fryzjerskiego dla porcelanek "Montownia fryzur" . Bywanie tu i ówdzie znudziło się Walerce .
Czas zrobić prawdziwą karierę !!



GORGON  KRÓLEWITZ

Gorgon Królewitz - znany pisarz, scenarzysta filmowy , ostatnio również producent .
Dorobek artystyczny :
powieść psychologiczna o malarzu daltoniście "W nocy wszystkie pudle są czarne "
scenariusz do serialu kryminalnego "Policjanci z Wąchocka " , "Z archiwum babci" , thrillera stomatologicznego "Uśmiech piranii " i jego drugiej części "Szczęki " .  Produkcja takich programów rozrywkowych  jak : "Raz, dwa , trzy - gotuj ty " , " Taniec z sąsiadem "

Gorgon postanowił zrealizować teraz coś ambitniejszego - dokonać ekranizacji klasycznej powieści
Bolesławy Jaćwing " Laluś" . Napisał scenariusz , postanowił również zająć się  reżyserią i produkcją .
Pierwszy sezon serialu  to 250 odcinków . Na wszelki wypadek Gorgon postanowił opracować konspekt drugiego sezonu  . Niestety wiadomość o planowanym przedsięwzięciu przedostała się do mediów i opinia publiczna zaczęła szaleć - kogo Gorgon obsadzi w głównych rolach ???
Kto zagra postać romantycznej  kobiety biznesu  Stanisławy Wokulskiej i  młodego arystokraty Izydora Łęckiego ???  Waleria Roszpunka wiedziała . Stanisława Wokulska  to ona !!!                                              



TESS  GOTEL

Tess Gotel - gwiazda  muzyki soul , zakończyła swoją  karierę po tym, jak wpadł jej w oko
perkusista  jazzowy . Po kilku latach  perkusista okazał się być perkusistką ale miłość jest ślepa
i Tess w jednym z wywiadów stwierdziła, że najważniejsze jest uczucie . Teraz obie panie prowadzą ekskluzywny  Dom Pracy Twórczej  "Wieżyca " , są właścicielkami  takich znanych klubów nocnych jak "Czarny Pająk ", "Pawiarka " i "Tylko dla Orlic" .



....  za siedmioma rondami , w małym centrum handlowym  doszło do pewnego , pozornie przypadkowego spotkania ...










.... i wymknął się Gorgon do "Wieżycy" ... Do miejsca odosobnienia dla  artystów  chcących stworzyć coś wielkiego i niepowtarzalnego .  Niestety , niektórzy z pensjonariuszy tego ośrodka  nie potrafili zachować dyskrecji i ujawnili miejsce położenia  bastionu sztuki  mniej znaczącym celebrytom , w tym  Walerii Roszpunce ( za tę informację obiecujący poeta  Mick Adamowicz  otrzymał od Walerki pięć ręczników z ośrodka SPA "U Wodnika Szuwarka " ) .

Waleria  energicznie przystąpiła do działania . Zaprosiła do siebie konsultantkę  jednej  z wiodących firm sprzedaży bezpośredniej  "Jedynie Właściwa Droga" .






Walerka została pouczona przez swoją konsultantkę o innych zastosowaniach odżywki , takich jak
możliwość wykorzystania do usuwania kamienia z brodzików , prania tapicerki samochodowej
i  nawożenia  roślin mięsożernych.

Tymczasem Gorgon Królewitz dotarł do "Wieżycy " . Rozgościł się w skromnym apartamencie ,
nakarmił zgłodniałe wężowe owłosienie i postanowił przejrzeć scenariusz "Lalusia" i zastanowić się
nad obsadą . Wyjął z portfela zdjęcie pięknej  Trusi  Drew , modelki , znanej z ostatniej edycji
ekskluzywnego kalendarza "Stomil"


Popatrzył  na zdjęcie, przypomniał sobie drapieżny uśmiech  tej... no właśnie - nawet się nie przedstawiła - i  ogarnął go wesoły nastrój . Role dostanie śliczna, delikatna Trusia a  nie kobieta o uśmiechu drapieżnej żaby - to oczywiste .
Aby uwolnić się z ograniczeń materii  rozpylił w powietrzu  olejek  "Zapach Niewyobrażalnie Wdychalny" i oddał się bezruchowi  ( bezruch zawsze poruszał jego wyobraźnię ) .

Tymczasem  Waleria , po posmarowaniu  głowy odżywką wsiadła w swojego  pomalowanego w różowe koniczynki Porsiaczka ( prezent od tatusia na osiemnaste urodziny ) i  upychając prawą ręką wciąż rosnący warkocz ( lewą  musiała trzymać kierownicę ) , dotarła po kilku godzinach pod "Wieżycę " . Podjechała dyskretnie od strony  parku i z wielkim trudem wygramoliła się z samochodu niosąc ( a właściwie ciągnąc za sobą ) warkocz przypominający linę okrętową . Doskonale wiedziała , które okno w "Wieżycy " stanie się jej oknem na karierę - Gorgon lekkomyślnie wynajmował zawsze ten sam apartament .
Po dotarciu na miejsce zręcznie zamachnęła się warkoczem ,wdrapała się po nim  i  ........



..... rozległo się po całej okolicy ...
Zmyślna niewiasta  dostała się do twórczego zacisza  scenarzysty . Kiedy zobaczył nad swoją twarzą
uśmiechniętą twarz Walerii  , pomyślał , że chce go pożreć  rekin . Nawąchał się wszak olejku .
Walerja  wyłuszczyła cel swojej wizyty , po czym  biorąc bezceremonialnie  przerażonego twórcę
za równie przerażone węże , posadziła go przed ekranem komputera . Błyskawicznie podłączyła
wyjętą zza dekoltu pamięć  przenośną  i  zmusiła nieszczęsnego  scenarzystę do obejrzenia 500
odcinków  serialu  "M jak mamona " , opowiadającego o losach wielopokoleniowej rodziny  producentów karmy dla kotów . Nieszczęsny artysta już po obejrzeniu już 350 odcinka  zaczął  wykazywać objawy otępienia , wytrzeszczając oczy i otwierając otwór gębowy , po odcinku 450 zaczął się głupawo uśmiechać , przez cały odcinek 500 spisywał umowę o dzieło z  Walerką  i .... stało się !
Walerka zagra rolę Wokulskiej a Trusi przypadnie co najwyżej rola  Rzeckiej !!!
Roszpunka  pieczołowicie zabezpieczyła wymarzony dokument , opuściła  apartament  otumanionego artysty , prosząc o wezwanie pogotowia . Odprowadzany  przez troskliwych pielęgniarzy Gorgon śmiejąc się głupawo wykrzykiwał co jakiś czas " chcę obejrzeć 501 odcinek ! Muszę wiedzieć, czy konsorcjum "Mruczek" przejmie delikatesy "Fafik " !!!!
Po miesiącu pobytu w sanatorium Gorgon przystąpił do realizacji  filmu . Walerja została gwiazdą .
Móc to chcieć !!! Oto cała prawda o Roszpunce . W ośrodku "Wieżyca" umieszczono kraty w oknach .ciąg dalszy nie nastąpi  - było wystarczająco strasznie i długo  :/