Osoby, które tu zaglądają :):)

niedziela, 14 grudnia 2014

Landrynkowe Stefki i Weekendowy Kevin


Uzbierało mi się kilka starych Stefek , dzisiaj chciałam pokazać trzy z nich .


To mój ostatni nabytek . Obiecywałam sobie oczywiście ( po co ??? ) , że już nie kupię Stefci blondynki , a jeżeli już, to będzie to pannica o nietypowym makijażu . A jednak ....


Niby to typowy egzemplarz ale ma trochę szerzej rozstawione nogi i bardzo miękką głowę .
Czerwony makijaż ust u Stefci też trafił mi się pierwszy raz . Buzia czerwonoustej  jest pełniejsza od typowego pyszczka stefkowatego, co widać na poniższym zdjęciu .

SPROSTOWANIE , KOMENTARZ  TOMKA :

 "Auć muszę cię rozczarować pierwsza lalka prawdopodobnie nie jest steffi love, a zwykły klon z lat 90 sprzedawany na pustym ciele z mega długimi włosami. Sprzedawane były w woreczku foliowym w wersji szatynki i blond, często w wersji z prostymi włosami cena sięgała ok 3, 3,50, natomiast te które miały karbowane włoski były droższe :P. Lalki te ubrane były w proste sukienki ( jeszcze takie mam), oprócz tego posiadały buciki bardzo dobrej jakości przypominały te mattelowskie z lat 90, na głowie miały kokardkę. To były naprawdę fajne lalki za nieduże pieniądze "

Bardzo Tomku dziękuję , ABSOLUTNIE nie jestem rozczarowana :) . Nawet nie wiedziałam ,
że Stefcie też miały swoje kloniki ! To wyjaśnia miękkość głowy Czerwonoustej :)
... i zapomniałabym , ona nie ma pustego ciałka wydmuszki tylko z takiego materiału jak stefkowe :)







Następna Stefcia to moja faworytka :) . Ma delikatny makijaż i wyjątkowo jedwabiste włosy .
Oprócz tego jest artykułowana rzec by można " naturalnie" , nie musiałam przekładać różowoustego łebka na inne ciałko .


Tutaj Stefcia pokazuje, że jak chce, to może .....


... a tutaj, że może ale nie chce ....


Śliczna jest, prawda ?  Taka delikatna.... :)

Trafił mi się rarytas w postaci oryginalnego opakowania z wielce atrakcyjną zawartością w postaci
różowego kompletu futerko plus kozaczki , przeznaczonego dla Stefci .














Przyznam się, że byłam w rozterce . Początkowo chciałam futerkiem uszczęśliwić Livkę-OLivkę
albo którąś ze Scenek , ale stwierdziłam, że oryginalne ubranko zdecydowanie należy się  pierwotnej właścicielce , starej Stefci .



... i oto trzecia różowa landrynka :)




Nie zanosi się na to, żeby Kevin został kiedyś sam w domu , Stefek w Dziwaczkowie dostatek :)


Początkowo myślałam,że to kolejny simbowy książę o  dość dziwnym wyrazie twarzy .


Pierwsze wrażenie - brzydal .....
Drugie wrażenie -  brzydal ale ma zielone oczy ....


Trzecie wrażenie - coś w tej brzydkiej twarzy jest , może jest po prostu charakterystyczna ?
                              Brwi wytarte , kokieteryjna brokatowa kropka pod ustami ...



Oryginalna bluza jest wyraźnie podniszczona . Zachowałam ją , ale Kevinowi musiałam uszyć inną, bo Stefki wyraziły dezaprobatę na widok tak zużytego odzienia .




Spodnie - iście weekendowej długości - są oryginalne . Buty udało mi się kupić na bazarku .

Poniższe zdjęcia pochodzą z Internetu :



To pierwszy Kevin w Dziwaczkowie :)








30 komentarzy:

  1. Stare lalki maja swój nieodparty urok... no i tyle różowości, że aż zbyt pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Różowe futerko jest boskie! Rozpieszczasz swoje Steffki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .... to przez Ciebie :) , Twoje są takie zadbane ...

      Usuń
  3. Twoim dziewczynom ten pudrowy róż bardzo pasuje:) Jakby nie patrzeć to bardzo elegancki kolor, zwłaszcza na takim luksusowym futrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... tak - futro to zawsze futro , mile brechta ego większości kobiet, nawet tych winylowych :):)

      Usuń
  4. 1) Stefka czerwonousta ciut mi przypomina uroczą Betty Tong, ale
    to pewnie dlatego, że ja wszędzie widzę te pięknotki i już!
    2) kozaczki świetne - i nic to, że różowe - prawdziwa kobieta a tym
    bardziej lalunia różu się nie boi - dzięki Twemu wpisowi wiem, czyje
    butki dumnie nosi moja Brigitte Jones - tyle, że w wersji czarnej ;D
    3) to futerko zdecydowanie natchnęło mnie do demontażu mej zbyt
    krótkiej kurtałki - słowem - poświęcę swą odzież dla lal - ponownie :)
    4) a co do Kenów - przypomnij mi, bym jakiegoś charakternego mena
    ze sobą zabrała na nasze tete-a-tete...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa przemiany Twojej kurtki w lalkowe ciuszki :)
      Charakternego mena umieszczam na karteczce przypominającej :):)

      Usuń
  5. Wszystkie Stefki śliczne! Co jedna, to ładniejsza. Bardzo podoba mi się pyszczek czerwonoustej panny. A futerko to prawdziwy rarytasik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję , futerka sama sobie zazdroszczę ale mi się trafiło ! :):)

      Usuń
  6. Te stare Stefcie maja swój urok. Futerko prima sort.

    OdpowiedzUsuń
  7. Auć muszę cię rozczarować pierwsza lalka prawdopodobnie nie jest steffi love, a zwykły klon z lat 90 sprzedawany na pustym ciele z mega długimi włosami. Sprzedawane były w woreczku foliowym w wersji szatynki i blond, często w wersji z prostymi włosami cena sięgała ok 3, 3,50, natomiast te które miały karbowane włoski były droższe :P. Lalki te ubrane były w proste sukienki ( jeszcze takie mam), oprócz tego posiadały buciki bardzo dobrej jakości przypominały te mattelowskie z lat 90, na głowie miały kokardkę. To były naprawdę fajne lalki za nieduże pieniądze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ABSOLUTNIE mnie nie rozczarowałeś :) , nigdy takiego klonika nie widziałam i bardzo cieszę się, że go mam :) .
      To wyjaśnia dziwną miękkość głowy czerwonoustej . Zaraz umieszczę sprostowanie w postaci cytatu .
      BARDZO DZIĘKUJĘ !!! :)

      Usuń
  8. Futerko wywołuje sentymentalne wspomnienia :-) Wiele bym oddała w dzieciństwie za takie odzienie dla moich Fleur i Barbie. Moja babcia usiłowała nauczyć mnie dobrego gustu - szyła dla moich lalek szykowne stroje w stonowanych kolorach. Marzenie o futerku spełniłam będąc nastolatką - za uzbierane pieniądze nabyłam dla siebie taką kurteczkę, w kolorze niebieskim. Ubrałam kilka razy i ze skruchą przyznałam, że to był nietrafiony zakup. Chyba takiego natężenia kiczu geny po mojej babci nie były w stanie zdzierżyć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Też miałam taką przygodę , też dotyczyła futerka i z podobnych powodów nałożyłam je kilka razy .... :):)
      Pomyśleć, co takie futerko może zrobić z dziewczyną....

      Usuń
  9. Tak futerko super, a Stefek nie lubię i już :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ale obejrzałaś je u mnie i z tego powodu jest mi bardzo miło :):)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  10. Moją pierwszą Barbie była właśnie Steffi;) I z tego sentymentu, jak mi jakaś wpadnie przez przypadek do kolekcji, to ją zatrzymam, ale żeby samej szukać/polować to jeszcze za wcześnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na ciemnowłosą ale tak naprawdę to spotkamy się kiedy ona mnie znajdzie :):)

      Usuń
  11. Jakoś nie mogę się do Stefek przekonać, natomiast bardzo podoba mi się ten klonik :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę byłam przekonana, że to Stefcia, a tu taka niespodzianka ! :):)

      Usuń
  12. Różowe futerko jest super! Wszystkie panienki są bardzo ładne a klonik ma niezwykle interesującą twarzyczkę! Mężczyzna - lalek jest natomiast bardzo męski! Fajny post, z którego znowu coś się nauczyłam... :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za tak miłe słowa :):)
      Pozdrawiam serdecznie ! :)

      Usuń
  13. Futerko świetne:)
    To moje ulubione Stefki - dlaczego już takich nie robią:) Miały swój urok i były takie delikatne. Niby podobne, ale różne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest zadziwiające - one jednak się między sobą różnią ! :)

      Usuń
  14. Łojej zrobiło mi się przed oczami ...... różowo !!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ubranko dla Stefki w oryginalnym opakowaniu, aw yesss :D

    OdpowiedzUsuń