Osoby, które tu zaglądają :):)

czwartek, 17 października 2013

Barbie Mariposa czyli daj mi spokój !


To moja Mariposa . Prosiła, żeby nazywać ją Mari .
Prezentowałam ją  już w poście  http://lalkizbieraczki.blogspot.com/2013/08/nowosci.html
Mariposę pokazywała również  ostatnio Lunarh :
http://plastikuczar.blogspot.com/2013/10/magic-wings-mariposa-barbie-2008.html
Zobaczyłam u Lunarh  Mariposę na innym ciałku i spodobała mi się bardzo , co Mari przyjęła z oburzeniem .
"Różnię się od innych Barbie i tak ma zostać !Pokaż wszystkim jaka jestem inna , tylko przed tym zaprowadź  mnie do Gromowładnego , żeby zrobił coś z moimi plecami" .

Gromowładny ( mój Mąż) uniósł brew w zdziwieniu, że można małej laleczce zamontować  na plecach różowy silnik odrzutowy , wziął narzędzia specjalistyczne i  wyjął z pleców  Mari ten dziwny twór .


                                                                              przed ...


                                                                          po zabiegu

Zapełnimy  w niedalekiej przyszłości czeluść widniejąca w plecach  :)

... a teraz kilka zdjęć z internetu  :



                                                                              Wikipedia

.... i tak na marginesie zamieszczania zdjęć lalek z internetu - producenci powinni być szczęśliwi ,
że zbieracze i kolekcjonerzy pokazują również zdjęcia lalek w opakowaniach fabrycznych -
to darmowa reklama ....

Bajki nie oglądałam i oglądać nie zamierzam ( choć pojawia się w niej motyw kryminalny ), więc przytoczę jej streszczenie w wersji oryginalnej, zaczerpnięte z Wikipedii :

Barbie wciela się w rolę motylo-wróżki, pięknej Mariposy.  Mariposa i jej przyjaciółka Willow mieszkają w Skrzydłolandii. Mariposa pracuje u dwóch sióstr. Pewnego dnia zła Hena truje królową państwa. Syn królowej, chcąc znaleźć antidotum na truciznę Heny, odszukuje Mariposę. 
Tylko ona może pomóc, bo potrafi czytać z gwiazd! Mariposa, Rayna i Rayla opuszczają więc Skrzydłolandię w poszukiwaniu odtrutki. Jednak gdy docierają na teren Skizydów gubią mapę, dzięki Mariposie uciekają potworom i odnajdują drogę do Przedzikości. Tam spotykają Zinzzie, małego zajączka, która zaprowadza ich do Centrum Przedzikości. 
Mariposa spotka jeszcze nieznośne syrenki, potwora morskiego i trafi do paszczy lwa, jednak w końcu dzięki odwadze i sercu odnajduje odtrutkę, powraca do Skrzydłolandii i ratuje królową.



Przystępujemy do prezentacji   porównawczej  :)



Przyjrzałam się jeszcze raz nogom Mari i  podobają mi się , faktycznie są inne niż zwykłobaśkowe :)




Tak, to prawda . Stopy Mari ma duże ale wydaje mi się , że  wziąwszy pod uwagę wielkość lalki  
są bardziej proporcjonalne niż u klasycznej Barbie. Wiąże się to jednak z problemem dobrania obuwia właściwej wielkości . Mam  szpileczki-koszmarki po jakimś dmuchanym kloniku  i Mari jest jak dotąd jedyną lalką , z której stóp  owo ekscentryczne obuwie nie spada .


Jak widać Mari  ma  pokąsane nogi ( ręce też ) . Zrobiła to istota dwunożna płci żeńskiej zgryźliwej .
Miałam okazję spojrzeć jej głęboko w oczy przy  zakupie biednej Mari . Myślę , że skrzydełka też
biednej wróżce wyrwała , a przed przyszpileniem nieszczęsnej Barbie do płyty pilśniowej ocalił ją tylko
silnik na plecach .


Rękoma oczywiście też się zajmę , skoro wiem teraz, że Mari przeszczepu na inne ciałko sobie nie życzy .


                                                         Oczy wielkie i  nie niebieskie !!!  



                        Ma dużo dziewczęcego wdzięku  nawet pozbawiona skrzydeł motyla  .
Nie wiem na jakiej zasadzie silnik na plecach poruszał skrzydłami , ale myślę, że  powinien być
wyjmowany . Trudno taką lalkę z różowym garbem na plecach ubrać .









                               
       Muszę uszanować decyzję  Mari , która chce pozostać sobą  i ... Gromowładnemu chwała !!! :)

18 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że barbie-wróżki mają takie "plecaki" ze skrzydłami. Może to wróżkowanie to tylko jej praca, a w czasie wolnym ustrojstwo ściąga i biega po cywilnemu :) Oczy ma niesamowite.
    http://okiemlalka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .... żeby zdjąć coś takiego bez specjalistycznych narzędzi trzeba być wróżką ;)

      Usuń
  2. Hej :)
    Bardzo ładna ta twoja Mari :))
    Ciałko mają naprawde ładniejsze niż barbie lalki z diamentowego palacu też tak wyglądają
    https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRwxIU7Jo7ARZwjcXqjpH3QnN2w6W1oeETNVo12O31VNXuzV35p
    ne tej focie nie widać dokładnie ale poszperaj to zobaczysz :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie wiedziałam o tym mechanizmie na plecach, trochę on dziwny ;) Ale buźkę lalka ma bardzo ładną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien być wyjmowany , bo ubrana lalka wygląda jak garbata :/

      Usuń
  4. Śliczna jest! Też mam taką tylko na ciałku Fashionistas Raquelle 9pasuje kolorem) i ją bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  5. ta panna od dawna jest na mojej chciejliście, ale jakoś zawsze jest nie pod drodze... tylko u mnie szła by na fashionistkowe ciałko jak u Magality, bo pyszczak boski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam podobne plany ale spojrzałam na nią nowym okiem
      i zafascynowały mnie jej nogi , są takie inne....

      Usuń
  6. Słodka panna o pięknych oczach :) A Gromowładny rzeczywiście odwalił dobrą robotę pozbywając się różowego plecaczka :)

    Dłoniom powinno trochę pomóc wymoczenie we wrzątku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Owa dwunożna istota płci żeńskiej wykazała wielką żarłoczność.
    Szkoda Mari, ale skoro upiera się przy swoim ciałku, to pozwól jej być sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pierwszy raz spojrzałam na Mari przyszło mi do głowy, że niektóre dzieci powinny bawić się zabawkami w kagańcach :/

      Usuń
  8. Naprawdę jest inna niż zwykłe Baśki, ale dzięki temu wyjątkowa! Szkoda, że po wymontowaniu tego silnika odrzutowego została jej tak ogromna dziura ;/ Mogli to faktycznie inaczej przyczepić. Mimo wszystko jednak, jest ona prześliczną lalką :]

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna buzia, wyjątkowo zgrabne nóżki... gdyby nie ten 'silnik odrzutowy' było by idealnie ;) chwała mężowi że zdołał to zdemontować ;)

    OdpowiedzUsuń